Maryja powiedziała mu, żeby mówił tylko prawdę, bo kłamstwo jest grzechem. Słudzy Heroda chcieli zabić Dziecię. Kiedy nadeszli, spytali rolnika, czy nie widział przechodzącej kobiety z małym dzieckiem. On odparł, że owszem, widział, i miało to miejsce, kiedy siał zboże.
Ich jedynym grzechem według Jezusa jest niewiara w Niego. Kiedy wierzący opowiadają komuś o Jezusie, Duch Święty przekonuje lub ujawnia ich niewiarę i kłamstwo, w którym są zakorzenieni na temat Jezusa. Duch Święty działa z niewierzącym, ujawniając, że ich niewiara jest grzechem i że muszą zmienić zdanie na temat Jezusa.
Być może pierwszym krokiem, jaki nasz palacz powinien podjąć w ramach rzetelnej współpracy z łaską Bożą, nie jest wcale wyrzucenie paczki papierosów do najbliższego kosza (skoro w kiosku na rogu i tak zaraz może kupić następną), ale pokorna modlitwa o przemianę swojej woli. „Panie Boże, widzisz jak jest.
Kłamstwo może mieć bardzo różne motywy oraz powody. Wiele osób kłamie w celu podwyższenia własnej samooceny. Wśród motywów kłamstwa na bardzo wysokim miejscu jest chęć uniknięcia
Jest to bardzo ważne w przypadku uczniów z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim. Aktywizowanie uczniów musi być priorytetem w nauczaniu na wszystkich etapach edukacyjnych.
Kodeks Kościoła Katolickiego jasno formułuje definicję grzechu ciężkiego – inaczej śmiertelnego. Jest to czyn, który został popełniony z pełną świadomością. Niezwykle ważne jest to, że działanie musi być dobrowolne – żaden grzech popełniony pod przymusem, nie może zostać zakwalifikowany jako śmiertelny. Dodatkowo
WYKŁADY Z TEOLOGII - GRZECH NISZCZY ŁASKĘ [2]RÓŻNICA MIĘDZY GRZECHEM LEKKIM I CIĘŻKIM:- Kiedy popełniany jest grzech lekki, a kiedy ciężki?- Kiedy zły czyn,
Kapł 19, 11. “Przeto, odrzuciwszy kłamstwo, mówcie prawdę, każdy z bliźnim swoim” – Ef 4, 25 . “Usta kłamliwe zabijają duszę” – Ks. Mądrości 1, 11. “Kłamstwo jest złym nawykiem człowieka i jest ono stale na ustach ludzi źle wychowanych. Lepszy złodziej niż ten, co stale kłamstwem się posługuje, obydwaj zaś
Poniewaz przystapilam do spowiedzi sw., wyznajac swoje przewinienia zapytalam ksiedza wprost, czy stosunek przerywany jest grzechem, a ksiadz mi odpowiedzial, ze tak, ale kazal mi sie z tym skierowac do Poradni malzenskiej, ja mu odpowiedzialam, ze skorzystalam z internetowej poradni i tam kazano mi udac sie z tym do spowiednika, a ksiac odparl
Pytania użytkowników. zapytaj.wiara.pl 2007-12-01 12:06 -. facebook twitter. 01.12.2007 12:06. Niejednokrotnie na tym portalu czytałam pytania osób mających problemy z rozróżnieniem, kiedy myśl staje się grzechem. Czytam bardzo uważnie odpowiedzi, ponieważ jest to również mój wielki problem. Dotyczy to nie tylko myśli
sPvV. Ks. Dawid Pietras Gorzów Wlkp., 22 X 2016 Katecheza O GRZECHU ŚMIERTELNYM (CIĘŻKIM) I POWSZEDNIM (LEKKIM) Pragniemy podjąć temat zapowiadany już od dawna, a mianowicie poruszymy dziś kwestię grzechu. Spojrzymy dogłębnie na istotę grzechu śmiertelnego (zwanego też ciężkim) oraz na istotę grzechu powszedniego (zwanego też lekkim). Ta katecheza dopełni tematyki poruszanej podczas kazań O spowiedzi św. a także kazania O łasce uświęcającej. Wielką pomocą w tej refleksji będą pisma św. Józefa Sebastiana Pelczara – biskupa przemyskiego, zawarte w dziele: „Rozmyślania o życiu kapłańskim”. Polecam również kazanie św. Vianneya „O grzechu śmiertelnym”. Oczywiście w jednym kazaniu nie jesteśmy w stanie omówić całego zagadnienia grzechu. Skupimy się więc jedynie na istocie grzechu śmiertelnego i powszedniego oraz na skutkach, jakie wywołują. Spróbujemy również określić, kiedy dane grzechy stają się ciężkimi. Wyjdziemy więc z pomocą dzisiejszemu katolikowi, który niejednokrotnie ma problemy w ocenie moralnej wielkości grzechów. Na początku zadajmy sobie pytanie: Czym jest grzech? Jest on okazanym Bogu nieposłuszeństwem, jest świadomym i rozmyślnym przekroczeniem przykazania Bożego lub kościelnego. Przykazania te albo nakazują, albo zakazują. Mówimy więc o GRZECHACH POPEŁNIENIA I GRZECHACH ZANIEDBANIA. Bóg jako nasz Stwórca ustanowił dla dobra człowieka zasady, którymi ma on się kierować. Znali je już pierwsi prarodzice ludzkości. I niestety Adam i Ewa w raju dopuścili się grzechu, który nazywamy PIERWORODNYM. Przez to straciliśmy stan niewinności, duchowego piękna i nieśmiertelność ciał. Każdy z nas więc – prócz Jezusa i Maryi – rodzi się w grzechu pierworodnym, który zostaje zgładzony przez sakrament chrztu św. Jednak mimo chrztu św., który przywraca w duszy stan łaski uświęcającej, pozostaje w nas tzw. pożądliwość, a więc tendencja do upadków, do grzeszenia. I tak, w tym świecie – jak mówi św. Jan od Krzyża – poddawani jesteśmy pokusom płynącym z trzech źródeł: ze świata, od szatana i z namiętności ciała. Wolna wola jest tą królową, która decyduje, czy pójść za tymi pokusami. Nie ma więc grzechu bez podjętej przez konkretnego człowieka DECYZJI. Dlatego Jezus powiedział, że wszelka nieczystość z serca pochodzi i czyni człowieka nieczystym (Mt 15,19). Kiedy przyjrzymy się schematowi powstawania grzechu, to w każdym przypadku widzimy moment pojawienia się pokusy (propozycji), potem następuje czas namysłu i ostatecznie decyzja woli, która albo przyjmie tę pokusę albo ją odrzuci. Przyjęta pokusa staje się grzechem, a odrzucona zasługą, bo jest zwycięstwem w walce. Pojawiającą się pokusę stłumić powinniśmy od razu. Św. Bernard mawiał: „Zduś złą myśl w zarodku, skoro tylko uświadomi ci się w umyśle”. Nigdy nie powinniśmy wchodzić w dialog z pokusą, która staje się coraz większa, aż w końcu nie możemy jej pokonać. W momencie pokusy uciekajmy się do modlitwy, szczególnie do Ducha Świętego, św. Michała Archanioła, Anioła Stróża, Niepokalanej Maryi. Uciekajmy się do wizji sądu i wieczności. Pomyślmy, że ten grzech obrazi Serce Jezusowe… Unikajmy tworzenia okazji do popełnienia grzechów. I tu wiemy, że zgrzeszyć możemy myślą, słowem, uczynkiem i zaniedbaniem. Szczególnie nie możemy bagatelizować grzesznych myśli, gdyż z nich pojawiają się słowa i czyny. Od myśli odróżniamy pragnienia i postanowienia. Pragnienie jest czymś więcej niż sama myśl, a postanowienie jest czymś więcej niż pragnienie. Np. samo postanowienie zabicia kogoś lub wejścia na strony pornograficzne będzie już grzechem ciężkim, choćby jednak do tego nie doszło. Może też nastąpić grzech poprzez źle ukształtowane sumienie. Np. ktoś jest przekonany, że opuszczenie Mszy św. w drugi dzień świąt będzie grzechem ciężkim, ponieważ jest wewnętrznie pewny, że to święto nakazane. Mimo iż de facto nie jest to święto nakazane, popełnia grzech ciężki, kiedy z lenistwa opuszcza tę Mszę. Tu widzimy jak ważna jest znajomość prawa Bożego, czyli Dekalogu i przykazań kościelnych. Obowiązkiem katolika jest poznawać swoją wiarę. Niestety dziś jesteśmy świadkami wielkiej ignorancji, czyli niewiedzy zawinionej, kiedy katolicy nie znają przykazań kościelnych i innych prawd katechizmu. Pamiętajmy, że niewiedza co do prawa Bożego i przykazań kościelnych jest usprawiedliwiona tylko do pewnego stopnia. Nie może dorosły katolik usprawiedliwiać się np. tym, że nie wiedział, że stosowanie antykoncepcji jest grzechem albo, że on nie wie, kiedy są święta nakazane i nie uczestniczy we Mszy w te dni. Człowiek więc popełnia winy, które nazywamy UCZYNKOWYMI. Wiemy, że generalnie grzechy dzielimy na ciężkie (śmiertelne) i lekkie (powszednie), jak już zaznaczyliśmy w temacie tej katechezy. Biblia w Pierwszym Liście św. Jana naucza nas: „Istnieje taki grzech, który sprowadza śmierć” (1 J 5,16). Stąd cała tradycja patrystyczna od początku odróżniała grzech śmiertelny, który sprowadza wieczne potępienie od tzw. lekkiego, który nie sprowadza duchowej śmierci. Św. Jan Paweł II w Adhortacji Apostolskiej Reconciliatio et paenitentia odrzucił trychotomiczny podział grzechu proponowany przez niektórych teologów Zachodu. Według tej teorii grzechy dzielilibyśmy na lekkie, ciężkie i śmiertelne. Te śmiertelne bezpośrednio dotykają Boga i jedynie po nich nie moglibyśmy iść do Komunii św. Otwiera to furtki do przyjmowania Komunii św. z grzechami ciężkimi na sumieniu. Prowadzi do zaniku sakramentalnej spowiedzi i owocuje tym, że niemal wszyscy w kościele idą do Komunii św. Według tej teorii akt żalu na początku Mszy gładzi grzechy ciężkie. Dlatego odrzucono ten podział i podkreślono tradycyjny podział na grzechy lekkie (powszednie) i ciężkie (śmiertelne). Z tych ciężkich szczególną wagę mają GRZECHY PRZECIWKO DUCHOWI ŚWIĘTEMU i GRZECHY WOŁAJĄCE O POMSTĘ DO NIEBA. Grzechy przeciwko Duchowi Świętemu są następujące: grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia Bożego; rozpaczać albo wątpić w łaskę Bożą; sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej (katolickiej); nie życzyć lub zazdrościć bliźniemu łaski Bożej; mieć zatwardziałe serce na zbawienne natchnienia; umyślnie zaniedbywać pokutę aż do śmierci. Natomiast grzechami wołającymi o pomstę do nieba są: umyślne zabójstwo; grzech sodomski; uciskanie ubogich, wdów i sierot; zatrzymywanie zapłaty sługom i robotnikom. Grzechy śmiertelne mają więc różną miarę ciężkości, podobnie grzechy powszednie. Sam Pan Jezus powiedział do Piłata, że większy grzech mają ci, którzy Go wydali jemu (J 19,11). Wiemy również, że każdy grzech rodzi winę i karę. Grzech śmiertelny powoduje karę wieczną – piekło, a grzech powszedni karę doczesną, czyli trwającą do pewnego czasu – na ziemi lub w czyśćcu. Oprócz chrztu św., sakramentalna spowiedź, namaszczenie chorych lub akt żalu doskonały połączony z pragnieniem spowiedzi tak szybko, jak to możliwe to sposoby gładzenia grzechu śmiertelnego i uzyskania na powrót stanu łaski uświęcającej. Darowana jest wtedy kara wieczna, ale do odpokutowania zostaje kara doczesna. Wina zmazywana jest całkowicie, natomiast kara doczesna częściowo. Będąc w stanie łaski możemy przyjmować Komunię św., pokutować za grzechy, uzyskiwać odpusty, a więc gładzić grzechy powszednie i kary za grzechy odpuszczone już na spowiedzi. W kazaniu o odpustach dokładnie tłumaczę te zagadnienia oraz w kazaniu o łasce uświęcającej. Grzechy lekkie (kiedy jest się w stanie łaski) gładzimy również przez jałmużnę, modlitwę, post, czyny miłosierdzia, Komunię św. (w tym Komunię duchową), nawiedzenia Najśw. Sakramentu, uczynienie znaku krzyża (szczególnie wodą święconą), odnowienie przyrzeczeń chrztu św., akty żalu (np. na początku Mszy), czytanie Pisma św. i innych pobożnych dzieł, rachunek sumienia, błogosławieństwo kapłana, wysłuchanie słowa Bożego i kazania (J 15,3), przebaczenie winowajcom itd. Jak już wiemy, przy spowiedzi mamy obowiązek podawania wszystkich grzechów ciężkich od ostatniej spowiedzi, na której otrzymaliśmy rozgrzeszenie. Powinniśmy podać ich liczbę i okoliczności popełnienia, jeśli wpłynęły one na rodzaj grzechu i zmieniły jego ciężkość. Nie mamy przy spowiedzi obowiązku podawania grzechów lekkich, ale Kościół nas do tego zachęca. Pozwala to na większą czujność sumienia i ułatwia identyfikację grzechu powszedniego, który również jest przedmiotem naszej walki. Wspomnieć możemy jeszcze krótko, że grzechy dzielimy na WŁASNE I CUDZE. Własne są popełnianymi przez nas samych. Cudzymi są takie, do których przyczyniamy się w jakiś sposób. Katechizm wylicza następujące grzechy: Namawiać kogoś do grzechu; Nakazywać grzech; Zezwalać na grzech; Pobudzać do grzechu; Pochwalać grzech drugiego; Milczeć, gdy ktoś grzeszy; Nie karać za grzech; Pomagać do grzechu; Usprawiedliwiać czyjś grzech. W takich sytuacjach stajemy się współwinni grzechu bliźniego. Takie sytuacje zachodzą np. w relacji wychowawców wobec uczniów, rodziców wobec dzieci, kapłana wobec parafian… Po tym wstępie przejdźmy do istoty grzechu śmiertelnego. Św. Józef Sebastian Pelczar tak opisuje grzech ciężki: „GRZECH ŚMIERTELNY, JAKO ROZMYŚLNE I DOBROWOLNE PRZESTĄPIENIE PRAWA BOŻEGO W RZECZY WAŻNEJ, jest tym samym zdeptaniem woli Bożej i jakby buntem podniesionym przeciw Bogu, jakby strąceniem Boga z tronu (…). Jako akt nieposłuszeństwa przeciw Bogu, jest grzech tym samym wzgardą i obrazą Pana Boga – jest wzgardą świętości Bożej, którą grzesznik znieważa – wzgardą mądrości Bożej, z której się grzesznik niejako urąga – wzgardą mocy Bożej, której się grzesznik nie lęka – wzgardą sprawiedliwości Bożej, którą grzesznik wyzywa – wzgardą miłości Bożej, którą grzesznik depce i udaremnia – jest obraza Boga, i to prawie nieskończoną, bo nieskończoną jest godność Obrażonego – obrazą tak wielką, że gdyby na jednej szali położono krzywdę, jaką jeden tylko grzech Bogu wyrządza, a na drugiej wszelkie dobro wszystkich stworzeń, przeważyłaby szala grzechu – obrazą tak wielką, że cała zgroza piekła nie jest dostateczną do ukarania jednego grzechu śmiertelnego, dlatego ta kara jest nieskończoną co do trwania” (Rozważania o życiu kapłańskim). I dalej pisze biskup przemyski: „Jako wzgarda i obraza Boga jest grzech śmiertelny nie tylko największym szaleństwem i największą podłością, ale też i największą niewdzięcznością. Oto Ojciec Niebieski obsypuje człowieka darami, co do liczby niezliczonymi, co do wartości nieocenionymi, bo go umiłował miłością wieczną, a tak wielką, że go strzeże jak źrenicy oka i pieści, jak matka swe niemowlę: tymczasem ten człowiek obraża tego Ojca Najlepszego i policzkuje Go samymi grzechami. Oto Syn Boży z miłości ku człowiekowi wyniszczył się aż do śmierci krzyżowej i nie tylko stał się jego Bratem według ciała, ale jego Odkupicielem i odkupem, nie tylko zostawił mu swoją naukę, swoją łaskę, swój Kościół, swoja Matkę, ale dał mu Siebie samego w Tajemnicy Ołtarza: tymczasem ten człowiek obraża Syna Bożego, i nie tylko niweczy w sobie owoc Jego Męki, ale według słów Apostoła, krzyżuje Go na nowo grzechami swoimi. Oto Duch Święty wylewa na duszę człowieka łaskę poświęcającą z rozliczonymi darami i zakłada w niej swe mieszkanie, jako w ulubionej świątyni; tymczasem człowiek, popełniając grzech śmiertelny, wyrzuca Ducha Świętego z tej świątyni i wznosi w niej ołtarz dla szatana”. Św. Vianney w kazaniu o grzechu śmiertelnym pisze: „To słuchajcie, co mówi bezbożnik do swojego Stwórcy: Każesz mi odmawiać poranne i wieczorne modlitwy, a ja nie będę się modlić. Chcesz, żebym święcił niedzielę, a ja właśnie będę ją znieważać zabronionymi pracami i tarzaniem się w przyjemnościach i w rozpuście. Każesz mi zachowywać czystość ciała i duszy, a ja lubię, co innego, więc będę je brudzić myślami, pragnieniami i bezwstydnymi czynami. Każesz mi przebaczyć wrogowi, a ja chcę się zemścić. Każesz mi Cię kochać, a ja Tobą gardzę i oddaję się stworzeniom. Chcesz, żebym korzystał z Bożego słowa, które mi głoszą Twoi słudzy; każesz mi się uciekać do zdrojów łask, żebym mógł pokonać złe skłonności — a ja odrzucam Twoje słowa, śmieję się z kaznodziejów, depczę Twoje łaski! I tak właśnie zwracacie się do Boga za każdym razem, kiedy grzeszycie! Nic dziwnego, że prorok Izajasz nazywa grzeszników buntownikami, którzy sprzeciwiają się woli Pana”. Jakże strasznym jest grzech śmiertelny! Jakże strasznym musi być bunt przeciwko Bogu, skoro Aniołowie spadli z nieba przez jeden tylko grzech! Choć mieli oni doskonałe poznanie jako czyste duchy, to jednak ich upadek ukazuje nam grozę grzechu. Święci nauczali, że w piekle są również dusze, które popełniły w życiu tylko jeden grzech śmiertelny, a nie żałując za niego na zawsze utraciły niebo! Jednak najbardziej grozę grzechu śmiertelnego widzimy w krzyżu Chrystusowym, w ogromie Jego Męki! Dlatego prorok Izajasz prorokował: „On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy” (Iz 53,5). Św. Anzelm widząc zło grzechu powiedział: „Gdybym widział z jednej strony wszystkie męczarnie piekła, a z drugiej grzech, i musiał między jednym a drugim wybierać: bez wahania rzuciłbym się w piekło, aby grzechu nie popełnić”. Natomiast św. Jan M. Vianney w kazaniu o grzechu śmiertelnym pisze: „O, przeklęty grzechu śmiertelny, jak mało cię ludzie znają, a jak często cię popełniają! Powodujesz straszne zniszczenia w naszej świętej wierze, jesteś katem dusz, źródłem potępienia, ohydą w oczach Nieba i spustoszeniem ziemi! Przeklęty grzechu, jesteś przyczyną naszych doczesnych i wiecznych nieszczęść, nieubłaganym katem jesteś samego Jezusa Chrystusa! Mój Boże, gdybyśmy my wiedzieli, czym jest grzech — czy byśmy się go dopuszczali z taką łatwością? Czy moglibyśmy spokojnie sobie żyć po popełnieniu grzechu? Jak bardzo jesteśmy ślepi!”. Zastanówmy się teraz jakie są skutki grzechu śmiertelnego. Wsłuchajmy się ponownie w nauczanie św. Józefa Pelczara: „Grzech śmiertelny zabija duszę, bo niszczy w niej łaskę uświęcającą, która jest życiem duszy, i ruguje z niej Boga. (…) Obdziera duszę, bo wraz z szatą godową, szatą łaski, zabiera jej skarby nadprzyrodzone, to jest zasługi dobrych uczynków. Jeśli się odwrócił sprawiedliwy od sprawiedliwości swej – mówi Duch Święty – a czynić będzie nieprawości… wszystkie sprawiedliwości, które czynił, nie będą wspomniane (Ez 18,24); traci on wszystkie dawne zasługi i nie odzyskuje ich pierwej, dopóki nie wróci do stanu łaski. To samo, cokolwiek czyni dobrego w stanie grzechu śmiertelnego, wszystko to nie ma wartości na żywot wieczny, iż można do niego powtórzyć słowa: „Masz imię, że żyjesz, ale jesteś umarły” (Ap 3,1). Grzech śmiertelny poniża duszę, bo ją czyni służebnicą namiętności i karmi ją, jak syna marnotrawnego, strawą wieprzów; jeżeli zaś staje się nałogiem, wtedy wtłacza na nią żelazne pęta i każe jej, jako podłej niewolnicy, spełniać ohydną służbę u strasznego Faraona – szatana. Grzech śmiertelny czyni duszę obrzydliwą, bo ściera z niej nadprzyrodzoną piękność i plami w niej obraz Boży. (…) a ta szkarada tak jest wielką, że nieskończona piękność Boża koniecznie brzydzić się nią musi. (…) Grzech śmiertelny czyni duszę nieszczęśliwą, bo jej wydziera Boga, dobro najwyższe i źródło wszelkiego szczęścia, a stąd pozbawia ją szczęścia prawdziwego, zakłóca jej pokój, zatruwa wszelką jej pociechę, słowem, życie pokrywa całunem smutku, śmierć czyni przedmiotem zgrozy, a wieczność przemienia w czarną, bezdenną przepaść… (…) Grzech kopie niejako przepaść pod duszą, grzesznik zaś stoi na kruchej desce nad tą przepaścią; biada mu, jeśli się nie ucieka do miłosierdzia Bożego i nie chwyta zbawczej ręki, którą Pan do niego wyciąga; bo wtenczas łamie się deska – kończy się życie, a grzesznik wpada w przepaść piekła”. Dodać jeszcze musimy, że grzech ciężki zaciemnia rozum i osłabia wolę. Człowiek traci światło Ducha Świętego i z czasem wchodzi w coraz głębsze ciemności duchowe, przyćmiewa sumienie i wpada w grzechy przeciwko Duchowi Świętemu, pojawia się więc zatwardziałość. Św. Jan Chryzostom mawiał, że w zimnie grzechu zamarza sumienie. Widzimy tu więc jak ważna jest częsta regularna spowiedź. Słowa biskupa przemyskiego nie wymagają uzupełnień. To esencja wykładu o istocie grzechu ciężkiego. Wierni jednak pytają często: Jaki konkretnie grzechy są śmiertelnymi? Zanim spróbujemy je wymienić, musimy sobie uświadomić, że wina moralna może się zmniejszyć lub zwiększyć w zależności od świadomości grzechu, ograniczeń woli, okoliczności, a w tym stanów psychicznych osoby oraz godności osoby obrażonej i dokonującej grzechu. Np. u kapłana czy zakonnika odpowiedzialność za popełniane grzechy jest o wiele większa niż u świeckich. U dorosłego będzie większa niż u dziecka, u katolika będzie większa niż u niechrześcijanina. U osoby w depresji, w lęku lub przy ogromnych pokusach, groźbach grzech również może stać się mniejszy, podobnie jeśli chodzi o niektóre grzechy popełniane w nałogu, z którym człowiek walczy. Podczas snu nie może wystąpić grzech, bo nie ma wolnej woli. Trzeba również odróżnić pokusę od myśli, która jest już grzechem. Sama pokusa nie jest grzechem, choćby na myśl przychodziły najgorsze rzeczy. Dopiero, kiedy podejmiemy tę pokusę z upodobaniem, utożsamimy się z nią, zaczniemy ją rozwijać… wtedy możemy mówić o grzechu. Wtedy możemy zacząć rozeznawać czy jest to materia ciężka czy nie. Podobnie ważne jest, czy dany grzech łączył się ze zgorszeniem, bo był uczyniony np. na oczach dzieci. To zwiększa ciężar grzechu. Kradzież w kościele będzie większym grzechem niż z innego miejsca, choćby ukradziona była rzecz tej samej ceny. Obmowa kapłana będzie większym grzechem niż obmowa sąsiada. Okradanie biednego będzie większą winą niż bogatego itd. Spróbujmy więc teraz wymienić sytuacje, w których złamane przykazanie Boże lub kościelne w materii ciężkiej (przy pełnej świadomości i wolnej woli) będzie grzechem śmiertelnym. Musi być więc świadomość, wolna wola i materia ciężka. Ale jeszcze raz podkreślamy, że w wielu sytuacjach bardzo trudno jest wskazać granicę między grzechem lekkim a ciężkim. A święci przestrzegają, żeby nie nazywać grzechem ciężkim tego, do czego nie mamy pewności, by nie wprowadzić kogoś w rozpacz. Zaliczymy więc tu następujące czyny: bałwochwalstwo; bluźnierstwo wobec Boga; świętokradzko przyjmowane sakramenty (szczególnie Komunia św.); zatajenie grzechu ciężkiego i poważne kłamstwo przy spowiedzi; profanacja Najświętszego Sakramentu; poważniejsze praktyki okultyzmu i ezoteryzmu (np. wampiryzm, podpisywanie cyrografu, magia, spirytyzm, wróżbiarstwo, medytacje wschodnich religii itd.); negacja Kościoła katolickiego lub zrywanie z nim jedności (schizma); usilne powątpiewanie lub negowanie prawdy katolickiej wiary i moralności (herezja); apostazja (całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej np. poprzez agnostycyzm, ateizm, deizm, socjalizm itd.); popieranie, głosowanie lub wstępowanie do sekt i organizacji walczących z Kościołem (np. masonerii, partii antychrześcijańskich i nie broniących życia nienarodzonego) i wprowadzanie innych do tych organizacji; złorzeczenie Bogu; kpiny z wierzących i praktykujących wiarę katolicką; kompletne zaniedbanie w poznawaniu prawd wiary; opuszczona z lenistwa Msza św. niedzielna i w święta nakazane; dobrowolna zarobkowa lub niezarobkowa praca w niedzielę i święta nakazane, która poważnie utrudnia zachowanie świątecznego charakteru niedzieli (np. handel); zmuszanie pracowników do pracy w niedzielę podyktowane chęcią zysku; rażące nieprzestrzeganie postów i okresów pokuty oraz lekceważące podejście do nich; brak Komunii św. wielkanocnej i spowiedzi św. przynajmniej raz w roku (jeśli popełnione były grzechy ciężkie); zaniedbywanie wiatyku (Komunii św. na ostatnią drogę); niewypłacanie pracownikom należnej zapłaty lub jej opóźnianie; poważne uciskanie ubogich, wdów, sierot i chorych oraz naśmiewanie się z nich (szczególnie publicznie); złorzeczenie własnym rodzicom; rażący brak troski wobec starszych rodziców; poważne zaniedbanie wychowania dzieci po katolicku; przeszkodzenie w realizacji powołania kapłańskiego lub zakonnego u dziecka; niszczenie w dzieciach i podopiecznych ducha wiary (np. przez postawę antykościelną, antyklerykalną, zachęcanie do konkubinatu czy stosowania antykoncepcji); spowodowanie utraty wiary u kogoś (zgorszenie), a szczególnie wobec dzieci; samobójstwo i próby samobójcze; poważne samookaleczanie się; zabójstwo (szczególnie aborcja, eutanazja); współudział w zabójstwie, eutanazji, aborcji lub nakłanianie do tego; noszenie spirali (wkładki domacicznej); eugenika (np. przy in vitro; in vivo); klonowanie człowieka; podtrzymywane uczucie nienawiści; radykalna niechęć przebaczenia; poważna przemoc fizyczna lub psychiczna (szczególnie domowa); handel ludźmi (uprowadzenie dla okupu); poważne pobicie drugiej osoby (czasem aż do kalectwa); uporczywa odmowa naprawienia wielkich szkód; nadużywanie alkoholu i pijaństwo (szczególnie kosztem rodziny czy przez kobietę w stanie błogosławionym); nakłanianie do picia alkoholu nieletnich, mających prowadzić pojazd, alkoholików w abstynencji; narkotyzowanie się (handlowanie narkotykami); trwonienie większej liczby pieniędzy poprzez hazard (szczególnie kosztem rodziny); zaniedbanie leczenia poważnych chorób; lekkomyślne narażanie życia i zdrowia w poważnej sprawie (swojego lub innych osób np. przez jazdę pod wpływem alkoholu lub brawurową jazdę; nieprzestrzeganie bezpieczeństwa przy pracach niebezpiecznych); zdrada małżeńska, czyli cudzołóstwo (również poprzez dotyki, flirty, myśli, pragnienia, pożądliwe spojrzenia np. na inne osoby, obrazy, filmy, przez portale internetowe); spowodowanie rozwodu; życie w związku cudzołożnym na stałe bez ślubu kościelnego (dochodzi trwające długo zgorszenie, które powoduje społeczne przyzwolenie na grzech nieczysty); złamanie ślubów czystości i celibatu (u zakonników i duchownych oraz u tych, którzy w tym grzechu uczestniczą z osobami poświęconymi Bogu); próby doprowadzenia osoby zakonnej lub duchownej do grzechu nieczystego; współżycie pozamałżeńskie (nierząd); nieczyste pragnienia i myśli z lubością podtrzymywane; masturbacja; antykoncepcja; sterylizacja (dotyczy obu płci); prostytucja (np. poprzez handel dziewictwem); pornografia; gwałt; grzech sodomski (również w małżeństwie); używanie akcesoriów erotycznych; współżycie pod wpływem upojenia alkoholowego czy narkotyków (niszczy to godność aktu małżeńskiego); czyny homoseksualne; pedofilia; kazirodztwo; życie w konkubinacie; wyzywający strój, postawy, gesty, słowa z intencją sprowokowania do grzechu nieczystego; kradzież i postanowienie kradzieży w rzeczy ważnej (teologowie nauczają, że materia ciężka to należność potrzebna na jednodniowe utrzymanie danej osoby lub rodziny); zniszczenie czyjegoś dobrego imienia poprzez obmowy (szczególnie jeśli jest to kapłan, przełożony czy rodzic); oszczerstwo (potwarz); upublicznianie skandali (szczególnie wobec duchownych); kłamstwo w rzeczy ważnej; fałszywe zeznania sądowe (szczególnie krzywdzące dla oskarżonych); oszustwo w rzeczy ważnej (np. afera finansowa, praca na czarno, kumoterstwo, korupcja, oszustwa podatkowe by np. wyłudzić rentę, emeryturę itp.). Tak jak powiedzieliśmy sobie wcześniej obiektywnie są to grzechy ciężkie, ale subiektywnie, czyli u konkretnej osoby może pojawić się złagodzenie sytuacji, które uczyni grzech lekkim albo nawet zupełnie zredukuje winę moralną. Oczywiście odsyłam do mojego kazania o grzechach nieczystości i o grzechach języka, o grzechu pychy i chciwości, o okultyzmie i ezoteryzmie, o wartości życia ludzkiego…, w których poddaję te grzechy głębszej analizie. Pamiętamy, że według Ojców Kościoła grzechy nieczyste zazwyczaj podchodzą pod materię ciężką. Choć dzisiejszy człowiek lubi jasno mieć podane co jest grzechem, a co nie, nie podajemy ich jednak w zbytnich szczegółach np. rozpisując się o grzechu sodomskim, bo wtedy już splamilibyśmy cnotę czystości, mówiąc o rzeczach tak wstrętnych. A samym podawaniem ich w kościele można wywołać skandal. Kto więc chce wiedzieć więcej, niech sam doczyta. Szczególnie też zwrócić należy uwagę na GRZECHY GŁÓWNE. Trudno powiedzieć, w którym momencie grzechy pychy, chciwości, zazdrości, nieumiarkowania w jedzeniu i piciu, gniewu czy lenistwa stają się ciężkimi. Zapewne wtedy, kiedy zaczynają zasłaniać Boga i troskę o zbawienie duszy oraz kiedy prowadzą do poważnej krzywdy wobec siebie i innych ludzi. Jako grzechy główne stają się one źródłem innych grzechów. Podobnie w rachunku sumienia należy zapytać się o grzechy przeciwko Duchowi Świętemu, które wymieniliśmy na początku. Im zostało poświęcone osobne kazanie, do którego również odsyłam. Po omówieniu grzechu ciężkiego, podejmijmy teraz refleksję nad grzechem powszednim, czyli lekkim. Św. Wawrzyniec Justiniani pisał: „Grzech ciężki wbija siekierę w korzenie drzewa, grzech ciężki rani tylko korę drzewa, które skutkiem tego zaczyna chorować”. Św. Józef Pelczar naucza: „Grzech powszedni jest to lekkie przekroczenie prawa Bożego, a więc albo w rzeczach małej wagi, albo w rzeczach ważnych, ale bez rozmysłu i złej woli. Jakaż jest różnica między grzechem powszednim a śmiertelnym? Oto według nauki św. Tomasza z Akwinu grzech śmiertelny sprzeciwia się przeznaczeniu człowieka, przezeń bowiem pokłada człowiek cel i szczęście swoje w stworzeniu, gdy tymczasem jego celem i szczęściem winien być tylko Bóg; grzech powszedni nie sprzeciwia się przeznaczeniu człowieka, bo Bóg nie przestaje być wtenczas jego celem, ale sprzeciwia się środkom, które do osiągnięcia celu prowadzą. Przezeń człowiek nie odrywa się od Boga, przywiązuje się jednak zbytecznie do stworzenia, którego wprawdzie nie robi swoim celem, ale też nie używa jako środka lub nie tak używa, jak Bóg chce; a tym samym staje się winnym nieporządku i obrazy Boga. Stąd grzech śmiertelny jest jakby nienawiścią względem Boga, grzech powszedni osłabieniem przyjaźni; śmiertelny jest śmiercią duszy, powszedni chorobą; śmiertelny ucieczką z domu Ojca, powszedni oddaleniem się od Jego Serca; śmiertelny utratą dziedzictwa wiecznego, powszedni uszczupleniem tegoż, jeden i drugi z tego samego płynie źródła, tj. z nieposłuszeństwa woli ludzkiej względem woli Bożej, a stąd i grzech powszedni jest obrazą Boga, jest zelżywością wyrządzoną nieskończonemu Majestatowi, jest boleścią zadaną Sercu Zbawiciela, jest zasmuceniem Ducha Świętego. Konsekwentnie grzech powszedni jest wielkim złem – takim złem, że Bóg Najświętszy musi się nim nieskończenie brzydzić i musi go karać – takim złem, że dla zgładzenia go nie wystarczyłyby łzy i cierpienia całego rodu ludzkiego ni wszystkie katusze Męczenników, ni wszystkie prace Świętych, ale potrzeba było aż śmierci Boga-Człowieka – takim złem, że gdyby ceną jednego tylko grzechu powszedniego można było odwrócić jakieś nieszczęście, choćby zniszczenie świata całego lub wypędzenie z nieba wszystkich Aniołów i wszystkich Świętych wraz z ich Królową Najświętszą, jeszcze by się nie godziło popełniać tego grzechu (…)”. Niezwykła i wnikliwa analiza, którą dokonał biskup przemyski. Szokujące jest do dla nas! Być może wielu z nas po raz pierwszy słyszy o tym, jak przerażający jest grzech, nawet ten powszedni! Święci brzydzili się nawet grzechu powszedniego. Św. Edmund wołał: „Wolałbym rzucić się w ogień, niż dopuścić się ze świadomością choćby najmniejszego grzechu przeciwko Bogu mojemu”. Bł. Alfons Rodriguez tak się modlił: „O Panie, niech raczej ponoszę wszystkie męki piekła, aniżeli bym miał popełnić grzech najmniejszy”. Przyjrzyjmy się teraz bliżej skutkom grzechów powszednich. I tu po raz kolejny posłużymy się mądrością biskupa św. Józefa Pelczara, który pisał: „Grzech powszedni rozmyślny, jako pewnego rodzaju lekceważenie Pana Boga, oziębia i nadwątla przyjaźń z Bogiem, wskutek czego dusza nie jest tak pilną w służbie Bożej, a Bóg nie jest tak hojnym dla duszy, i nie udziela jej tylu łask, świateł i natchnień, ile by pragnął, by ją doprowadzić do świętości. W ten sposób grzech powszedni wstrzymuje postęp duszy na drodze Bożej, a nawet wstecz ją cofa, gdyż osłabia wpływ łask sakramentalnych, przyćmiewa jasność wiary, ostudza żar miłości, zmniejsza smak do modlitwy, rodząc natomiast rozproszenie i oschłość ducha, a nieraz oziębłość. (…) Grzech powszedni szpeci zarazem duszę, jak wrzód lub trąd szpeci twarz piękną, i słusznie powiedziała św. Katarzyna Sieneńska, że gdyby dusza nieśmiertelna umrzeć mogła, umarłaby na widok tej brzydkiej plamy, jaką na jej piękność rzuca każdy grzech powszedni. On obdziera duszę, bo ją pozbawia wyższego stopnia łaski, a tym samym wyższego stopnia chwały; psując zaś pobudkę dobrych uczynków, niweczy lub zmniejsza ich zasługę. On wtrąca duszę w niepokój i smutek, bo jej odbiera świętą radość i swobodę, jaką daje sumienie czyste. (…) Co gorsza, grzech powszedni usposabia do grzechu śmiertelnego, zarówno przez to, że wstrzymuje łaski obfitsze, jak i to, że osłabia w duszy święty wstręt do sprzeniewierzenia się Bogu i odejmuje jej czujność, a także potęguje siłę złych skłonności, tworzy szkodliwe przywiązania i wzmacnia wpływ złego ducha, który tym silniej naciera, im dusza staje się słabszą. Złemu duchowi – powiedział słusznie św. Franciszek – dosyć jest uchwycić za jeden włosek, aby całą głowę pociągnąć. Słusznie też ostrzega św. Jan Chryzostom: Przypadkowe spojrzenie często do grzechu nieczystości prowadzi, ze spojrzenia bowiem śmiechy, ze śmiechu żarty, z żartów brzydkie mowy, a z nich brzydkie czyny. Niebezpieczeństwo to tym większe, że nieraz granica między grzechem powszednim a śmiertelnym jest bardzo nieznaczną; stąd zdarza się, że dusze niebacznie (…) tę granicę przekraczają, a jednak żyją w smutnym złudzeniu, że są wolne od grzechu śmiertelnego. (…) Kogóż nie przerazi śmierć Judasza? – a jednak on zaczął od kradzieży kilku groszy, a więc od grzechu powszedniego. (…) Wreszcie grzech powszedni ściąga kary Boże, nieraz bardzo dotkliwe. Na świadków można by powołać Mojżesza, jego siostrę Miriam, króla Dawida i innych; lecz najlepiej mogą to potwierdzić dusze w czyśćcu cierpiące, a więc dusze miłujące Boga i umiłowane od Boga, a jednak skazane na męki wielkie, nieraz za jeden grzech powszedni nieodpokutowany”. Święci Ojcowie Kościoła tacy jak Grzegorz Wielki czy Jan Chryzostom nie wahają się powiedzieć, że bardziej strzec się trzeba grzechu powszedniego niż śmiertelnego, a to z tej przyczyny, że śmiertelny samym widokiem swoim budzi grozę i obrzydzenie. Natomiast grzech powszedni wydaje się często nieszkodliwy i dlatego wielokrotnie jest lekceważony, a nawet niezauważony. Św. Józef Pelczar wywód o grzechach lekkich kończy tak: „Wprawdzie bez szczególnego przywileju, który tylko Najświętszej Pannie dostał się w udziale, nikt nie może być wolnym od wszystkich bez wyjątku grzechów powszednich, bo słabość nasza jest nader wielka; można jednak przy łasce Bożej i pilnej pracy ustrzec się przynajmniej grzechów rozmyślnie i z przywiązaniem popełnianych, jakimi są np. lżejsze kłamstwa, uszczypliwe żarty i ostre sprzeczki, porywcze sądy, podejrzenia i mniejsze obmowy, próżność, samochwalstwo i wysokie mniemanie o sobie, nieszczerość i wyrachowane pochlebstwo, antypatie i wybuchy drażliwości, niewstrzemięźliwość w jedzeniu i piciu, niedbalstwo w spełnianiu obowiązków i dobrowolne roztargnienia na modlitwie itp. Tymczasem nic częstszego, jak te właśnie grzechy (…)”. Dodać jeszcze możemy o wypowiadaniu bez uszanowania imienia Bożego lub Matki Bożej, zaniedbywanie modlitwy rano lub wieczorem, spóźnianie się na Mszę św. itd. Spójrzmy, ile z tych grzechów popełniamy na co dzień, i jakże ciężko je wykorzenić! Łatwiej zidentyfikować i wykorzenić grzechy ciężkie niż lekkie. O. Franciszek Spirago w swoim Katechizmie Ludowym porusza jeszcze kilka ważnych wątków. Pisze, przypominając istotę grzechu powszedniego: „Grzech powszedni jest wtedy, jeżeli obrażamy jakieś dobro małoznaczne albo dobro wielkie, jednak tylko lekko lub nie z pełną świadomością i wolą. Może jednak grzech, sam w sobie lekki, stać się grzechem śmiertelnym, jeśli przezeń wyrządzamy wielką szkodę albo wywołujemy wielkie zgorszenie albo wreszcie jeżeli popełniamy ten grzech z pogardy dla przykazania. (…) Większa liczba grzechów powszednich, razem wziętych, może stać się grzechem śmiertelnym, jeśli takowe łącznie spowodowały wielką szkodę”. Katechizm ten każe nam również odróżnić niedoskonałości od grzechów lekkich: „Niedoskonałością nazywamy błąd, wypływający nie ze złej woli, tylko z ułomności ludzkiej. Niedoskonałością jest np. brak uprzejmości, pusty żart, niedobrowolne roztargnienie podczas modlitwy itp. Św. Franciszek Salezy napisał: Grzechy powszednie mają swą przyczynę w złej woli, niedoskonałości nie. Chociaż niedoskonałości nie są wprost grzechem, nie są jednak także zupełnie wolne od winy; należy więc i ich także unikać”. Podsumowując, podjęliśmy refleksję nad grzechem ciężkim i lekkim. Miłosierdzie Boże jest nieskończone i jest w stanie zgładzić każdy grzech, za każdy bowiem grzech Chrystus umarł na krzyżu. Musimy jednak mieć świadomość jak wielkim złem jest każdy grzech, a szczególnie śmiertelny. Już sama nazwa ukazuje bowiem jego istotę – duchową śmierć! Jak wielką pogardą Boga jest każdy grzech! Prośmy więc Boga o łaskę ducha pokuty za nasze grzechy. Prośmy o szczegółowy rachunek sumienia i dobrze odbyte spowiedzi św. Prośmy również za tych, którzy trwają w kompletnych ciemnościach w kwestii stanu swojej duszy. Podejmijmy więc walkę z grzechem i zatroszczmy się o rozwój cnót, by bardziej upodobnić się do Chrystusa, który był do nas we wszystkim podobny, oprócz grzechu (Hbr 2,17).
mam pytanie dotyczące ogladania pornografii. Przeczyatalam tu ze to grzech ciezki. Ale na innej stronie znalazłam taki tekst: Różnica między grzechem ciężkim i lekkim polega na stopniu wewnętrznego, świadomego i dobrowolnego zaangażowania się człowieka w zło. Grzech ciężki, czyli śmiertelny, polega na tak świadomym i dobrowolnym opowiedzeniu się człowieka po stronie zła, że całkowicie zostaje zniszczona jego miłość, wiara albo obydwie te cnoty razem. Grzech lekki polega na tym, że człowiek czyni wprawdzie jakieś zło, jednak jego wewnętrzne zaangażowanie się w nie jest zbyt powierzchowne, by mogło doprowadzić do niewiary lub do zniszczenia miłości. To częściowe wewnętrzne opowiedzenie się po stronie zła - czyli grzech lekki - ma miejsce wtedy, gdy człowiek działa wprawdzie zupełnie świadomie i dobrowolnie, jednak dopuszcza się zbyt małego zła, by mogło ono zrujnować jego miłość lub wiarę, np. ktoś świadomie dopuszcza się drobnego kłamstwa, grzeszy łakomstwem lub osłabia swoją wiarę przez sporadyczne opuszczanie modlitw. Nie grzeszy ciężko i ten, kto popełnia wprawdzie wielkie zło, jednak niezupełnie świadomie lub niezupełnie dobrowolnie, np. ktoś w przypływie nagłego szału zabił człowieka. Grzech ciężki wyraża się w wewnętrznym zdeprawowaniu serca, w pełnym, świadomym i dobrowolnym przylgnięciu do wielkiego zła. W ten rodzaj grzechu nigdy nie popada się „przypadkowo” ani „niechcący”. 2. Jakimi zasadami kierować się przy określaniu stopnia naszej winy? a. Jeśli popełniliśmy jakieś niewielkie zło, nawet zupełnie świadomie i dobrowolnie, nie dopuściliśmy się grzechu ciężkiego. b. Lekko grzeszy ten, kto wprawdzie dopuszcza się wielkiego zła, jednak popełnia je albo niezupełnie świadomie, albo niezupełnie dobrowolnie, np. pod wpływem nagłego uczucia oburzenia, strachu, w półśnie itp. d. Grzech był raczej lekki, jeśli nie został przez nas zaplanowany, a wynikł raczej z nieprzewidzianej sytuacji, z niewiedzy, jak należało postąpić w zaskakujących okolicznościach, z nagłego przypływu silnych uczuć, np. przerażenia, osłupienia, zdenerwowania, radości, wzburzenia, namiętności itp. Planowanie zła „na chłodno” obciąża nasze sumienia, np. obmyślanie planu zemsty i systematyczne realizowanie go. e. Popełniliśmy grzech lekki lub w ogóle nie popełniliśmy żadnego grzechu, jeśli w chwili pokus — np. w czasie odczuwania niechęci do kogoś, zazdrości, uczucia nienawiści, pokus przeciwko czystości itp, — modliliśmy się, odczuwali niezadowolenie z powodu narzucającego się zła, usiłowaliśmy czynić dobro, np. modlić się za osoby, którym czegoś zazdrościliśmy, do których odczuwaliśmy niechęć, starać się im w czymś pomóc itp. f. Nie popełnia grzechu ciężkiego ten, kto dopuścił się nawet wielkiego zła, jednak nie wynikło ono ani z lekkomyślności, ani ze złośliwości, lecz z bardzo zawiłej sytuacji życiowej, w której — pomimo szczerych chęci i pragnienia dobra — nie wiadomo było, jak należało postąpić. g. Najprawdopodobniej nie dopuściła się grzechu ciężkiego osoba, która - bezpośrednio po dokonaniu złego czynu - zaczęła szczerze żałować, naprawiać zło, przepraszać, wynagradzać krzywdę, np. ktoś — po gwałtownej kłótni — zaraz żałuje swego czynu, dąży do zgody i usiłuje być bardzo miły. h. Grzech raczej nie jest ciężki, jeśli pojawia się w życiu człowieka na zasadzie „wyjątku”. Jeśli zatem człowiek odznacza się uczciwością, stara się żyć zgodnie z nakazami sumienia, widać u niego wielką troskę o dobro, o kontakt z Bogiem, jeśli prowadzi intensywne i regularne życie sakramentalne, a mimo to w jakiejś jednej dziedzinie zdarzają mu się upadki — raczej nie popełnia grzechu ciężkiego. Gdyby bowiem odwrócenie się tego człowieka od Boga było całkowite — a tylko takie jest grzechem ciężkim - musiałoby się ono ujawnić także w innych dziedzinach życia. i. Według zdania wielu teologów, jeśli stopnia swojej winy nie potrafi dokładnie określić osoba starająca się żyć zgodnie z sumieniem, zastanawiająca się nad sobą, jej budzący wątpliwość grzech nie był ciężki. Sam fakt nieumiejętności określenia ciężaru grzechu, stopnia świadomości i dobrowolności działania świadczy, że grzechu ciężkiego nie było. Świadome i dobrowolne zaangażowanie się w zło nie było zbyt wielkie, skoro człowiek, zamiast pewności grzechu ciężkiego, ma wątpliwości. j. Chociaż grzech wątpliwy nie musi być ciężki, lepiej go wyznać w spowiedzi. Nie tyle jednak z obawy przed nieważnością tego sakramentu, ile w celu uniknięcia przeżywania różnych niepokojów w przyszłości, np. czy spowiedź nie była świętokradzka. Dopóki jednak człowiek nie dojdzie do pewności, że popełnił bez wątpienia grzech ciężki, może przystępować do Komunii św. Powinien jednak szczerze żałować za wszystkie swoje przewinienia, wynagradzać Jezusowi za popełnione zło i dziękować Mu za to, że przychodzi do grzeszników w gościnę (por. Mt 9,10-13). Miłość do Chrystusa i chęć uzyskania Jego pomocy do walki z grzechem i do rozwijania dobra powinny być motywem przystępowania — pomimo wątpliwości — do Komunii św. Czytając to mam wrażenie ze oglądanie przeze mnie pornografii nie jest jednak grzechem cięzkim tylko lekkim. Ponieważ w moim odczuciu nie straciłam przez to wiary ani milosci do Boga. Jestem osoba głeboko wierzącą, wiara jest dla mnie bardzo ważna. Staram sie byz zawsze w stanie łaski uświecającej. I dlatego nie wiem czy jak przez 10minut ogladlam pornografie, zaraz tego żalowalam to popełnilam grzech cięzki? Prosze o odp. Z góry dziekuje:)
Pośród 10 Przykazań Bożych mamy ósme: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. Nic to dziwnego, jeśli duszę katolicką wierną spotykają prześladowania – w mniejszym czy większym zakresie. Apostoł Narodów jasno pisze: „I wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie będą cierpieć. Źli zaś ludzie i zwodziciele staną się jeszcze gorsi, błądząc i [innych] w błąd wprowadzając” (2 Tm 3, 12-13). W dezawuowaniu dusz katolickich – także duchownych – przeciwnik posługuje się arsenałem, do którego należą między innymi: złośliwe i nieuzasadnione podejrzenia, kłamstwo, oszczerstwo. Wielką winę przed Bogiem ma także ten, kto nie sprawdziwszy dokładnie jak się sprawy mają, daje wiarę powyższym niecnym procederom. Wierzyć kłamstwu jest grzechem. treści katolickie:
POSTAWIENIE PROBLEMU. Wydaje się, że nie każde kłamstwo jest grzechem, gdyż: 1. Nie ulega wątpliwości, że Ewangeliści, pisząc Ewangelię, nie grzeszyli. A przecież nie ustrzegli się fałszu, ponieważ słowa Chrystusa oraz innych inaczej podaje jeden Ewangelista, a inaczej drugi. A więc jeden z nich musiał napisać fałszywie. Nie każde więc kłamstwo jest grzechem. 2. Bóg nikogo nie wynagradza za grzech, a przecież obdarzył niewiasty położne w Egipcie za to, że okłamały faraona (Wyj l, 22), gdyż „zbudował im domy„. A więc kłamstwo nie jest grzechem. 3. Dzieje Świętych, o których opowiada nam Pismo św., mają służyć do naszego zbudowania. A przecież czytamy w tymże Piśmie św., że niektórzy najbardziej świątobliwi ludzie kłamali, np. Abraham okłamał Faraona, mówiąc o swojej żonie że jest jego siostrą; Jakub okłamał swego ojca, podając się za Ezawa i uzyskując błogosławieństwo. Podobnie Judyta okłamała Holofenesa. A więc nie każde kłamstwo jest grzechem. 4. Należy wybrać mniejsze zło, aby uniknąć większego; np. lekarz chcąc ocalić całe ciało chorego, odcina jakąś jego część. Lecz mniejszą szkodę wyrządza ten, kto wywoła u kogoś fałszywe mniemanie, niż gdyby przez powiedzenie prawdy spowodował śmierć czyjąś lub swoją własną. A więc wolno skłamać, by nie dopuścić jednego bliźniego do zabójstwa, a drugiego do śmierci. 5. Kto nie dotrzymuje obietnicy, popełnia kłamstwo. A przecież nie każdą obietnicę wolno spełnić, gdyż św. Izydor zakazuje dochowania wierności złym przyrzeczeniom. 6. Kłamstwo dlatego jest grzechem, że oszukuje bliźniego. Toteż św. Augustyn powiada: „Myśleć, że jakaś postać kłamstwa nie jest grzechem, znaczy brzydko oszukiwać siebie samego w przekonaniu, że można oszukiwanie drugich pogodzić z uczciwością„. Otóż nie każde kłamstwo jest przyczyną oszukiwania, np. kłamstwo żartobliwe nikogo nie oszukuje, gdyż wypowiada się je nie po to, by słuchacze uwierzyli w to, co się mówi, ale jedynie po to, by sprawić im przyjemność. Z tego samego powodu Pismo św. posługuje się hiperbolami. A więc nie każde kłamstwo jest grzechem. Ale z drugiej strony Pismo św. napomina (Ekli 7, 14): „Nie mów żadnego kłamstwa„. ODPOWIEDŹ Co jest grzechem z swego rodzaju, w żaden sposób nie może być dobre i dozwolone, bo dobro wymaga, by wszystko, co się na nie składa było doskonałe, gdyż polega na doskonałości wszystkich czynników, które go tworzą, podczas gdy zło pochodzi z jakichkolwiek pojedynczych braków, jak się wyraża Dionizy. Kłamstwo zaś jest złe ze swego rodzaju, gdyż jest czynnością, której tworzywem jest to, co być nie powinno. Skoro bowiem słowa są z natury znakami umysłu, kłamstwo przeciwstawia się naturze, jest bowiem niedopuszczalne, by człowiek używał słów na wyrażenie czego innego niż to, co myśli i odczuwa. Z tego też powodu Filozof powiedział: „Kłamstwo jest samo w sobie czymś złym i nagany godnym, prawda zaś czymś moralnie pięknym i chwalebnym„. Wszelkie więc kłamstwo jest grzechem, jak to podkreśla św. Augustyn. Rozwiązanie trudności. 1. Nie godzi się utrzymywać, że Ewangelia lub jakakolwiek inna kanoniczna księga Pisma św. głosiła jakiś fałsz, względnie że pisarze biblijni skłamali. Taki pogląd bowiem poderwałby pewność wiary, opartej na powadze Pisma św. Nie Jest też kłamstwem to, że w Ewangelii lub w innych księgach pewne słowa w różny sposób są przytłoczone. Stad św. Augustyn powiada, że roztropnie sądzi ten, kto rozumie, że zdania są konieczne do poznania prawdy, jakimikolwiek słowami byłyby wyrażone i dlatego nie należy posądzać o kłamstwo nikogo spośród tych, którzy przypominając to co wspólnie słyszeli lub widzieli, nie wyrażają tego w jednakowy sposób lub jednakowymi słowami. 2. Bóg wynagrodził niewiasty położne nie za kłamstwo, ale za bo jaźń Bożą i dobroć okazaną w ratowaniu niemowląt. Dlatego też Pismo św. dodaje (Wyj l, 21): „A iż bały się niewiasty położne Boga, zbudował im domy„. Natomiast kłamstwo, następujące po tym nie było zasługujące. 3. Jak powiada św. Augustyn, Pismo św. przytacza niektóre dzieje Świętych jako wzory doskonałej cnoty, i nie można utrzymywać, by Święci ci kłamali. Jeśli zaś coś w ich wypowiedziach wydaje się kłamstwem, należy to rozumieć jako przenośnię lub jako proroctwo, jak to zaznacza św. Augustyn, mówiąc, że ludzie, którzy żyli w czasach prorockich, i którym Pismo św. przypisuje wielką powagę, wszystko, co napisali, ujęli w duchu proroczym. Zresztą Abraham, mówiąc, że Sara jest jego siostrą, chciał ukryć prawdę, ale nie powiedział kłamstwa, gdyż Sara była córką jego brata. Sam Abraham tak się też tłumaczy przed Faraonem, gdy ten dowiedział się, że Sara jest żoną Abrahama (Rodź 20, 12): „A też i prawdziwie jest siostrą moją, córką ojca mego, acz nie córką, matki mojej” Córką ojca jego była w tym znaczeniu, że po ojcu należała do jego rodziny. Jakub zaś w sensie mistycznym nazwał się Ezawem, pierworodnym Izaaka, gdyż prawnie należało mu się pierworództwo. Było zaś w zwyczaju używać tego sposobu mówienia, by w duchu proroczym wyrazić tajemnicę a mianowicie, że młodsze narody, to znaczy poganie, wstąpią na miejsce narodu pierworodnego, czyli Żydów. Pismo św. mówi także o pewnych osobach nie z powodu doskonałości ich cnót, ale dlatego że w ich postępowaniu występowały pewne cechy znamienne dla cnoty, gdyż ujawniały jakieś szlachetne uczucie,. które skłoniło ich do niewłaściwego czynu. Tak więc Pismo św. chwali Judytę nie dlatego, że okłamała. Holofernesa, ale za uczucie przywiązania do swego narodu, dla którego naraziła się na niebezpieczeństwo. Można także uznać jej słowa za prawdziwe w znaczeniu mistycznym. 4. Kłamstwo jest grzechem nie tylko z powodu wyrządzonej przez nie szkody, ale także z powodu nieporządku na którym polega, jak to widzieliśmy w osnowie artykułu. Otóż nie wolno posługiwać się tym, co niedozwolone i złe, nawet w celu niedopuszczenia do szkody lub nieszczęścia innych ludzi, podobnie jak nie wolno kraść w tym celu, by dać komuś jałmużnę, choć wolno wziąć nawet cudzą rzecz w wypadku ostatecznej konieczności, kiedy wszystkie dobra są wspólne. Dlatego nie wolno mówić kłamstwa, nawet by ocalić kogoś z jakiegokolwiek niebezpieczeństwa. Wolno jednak roztropnie ukryć prawdę przy pomocy zatajenia itp., jak poucza św. Augustyn. 5. Gdy ktoś przyrzeka coś, mając zamiar spełnić to, co przyrzeka, nie kłamie gdyż nie mówi wbrew temu, co myśli. Jeśli zaś nie spełni tego co obiecał, grzeszy niedotrzymaniem obietnicy przez zmianę swego postanowienia. Może jednak nie dotrzymać obietnicy w dwojakim wypadku: gdy przyrzekł coś, co jest oczywiście niedozwolone, gdyż składając takie przyrzeczenie popełnia się grzech, a nie dotrzymując go na skutek zmiany postanowienia, postępuje się dobrze. Można również nie dotrzymać obietnicy, gdy warunki osób oraz zobowiązań uległy zmianie, gdyż, jak mówi Seneka, by człowiek byt zobowiązany zrobić to, co obiecał, potrzeba by wszystkie okoliczności pozostały te same. Nie był więc kłamcą, ten kto obiecując coś, miał na myśli, że spełni swą obietnicę, gdy będą odpowiednie warunki; jeśli zaś tych warunków nie ma, nie będzie niewierny swej obietnicy, jeśli nie spełni tego, co przyrzekł. Np. Apostoł Paweł nie skłamał, obiecując Koryntczykom że ich odwiedzi (2 Kor l, 15), choć tego nie dokonał wskutek nieprzewidzianych przeszkód. 6. W działaniu trzeba odróżnić dwie rzeczy: to, do czego to działanie z natury swej zmierza, oraz to, do czego dąży wykonujący je człowiek. Otóż kłamstwo żartobliwe z natury swego rodzaju zmierza do wprowadzenia kogoś w błąd, chociaż ani człowiek, które je wypowiada nie dąży do tego, ani sam sposób mówienia na to nie wskazuje. Nie można też uznać za kłamstwo hiperboli czy innych obrazowych sposobów wyrażania myśli, spotykanych w Piśmie św., gdyż, jak mówi św. Augustyn, nie kłamie ten, kto czyni coś lub mówi w sposób obrazowy. Wszelką bowiem wypowiedź trzeba odnieść do tego, co wyraża. Figury zaś i obrazy wyrażają to co mają oznaczać tym ludziom, którzy powinni zrozumieć ich sens. Św. Tomasz z Akwinu Komentarz redakcyjny: polecamy też lekturę dzieła św. Augustyna na temat kłamstwa pt. „Contra mendacium”. Treść tego pisma w j. angielskim można znaleźć pod tym linkiem: